lidl

in Kolejny dzień i nadal nie jestem bogaty

Spalony w Lidlu

W Lidlu jestem już chyba spalony. Była akcja z bułkami, było układanie domina z kartonów mleka, a teraz to.

A to było tak, że jak zwykle poszedłem kupić coś na kanapki do pracy – bułki, warzywo, jakąś wędlinę i przy okazji parę innych rzeczy, jak już to wszystko miałem, z zakupami elegancko stanąłem w kolejce do kasy.

Już po chwili poczułem tradycyjne hamowanie czyjegoś wózka na moich nogach i dupie. Obracam się, nikogo nie ma, tylko wózek jest, a to cwaniak, kolejkę sobie zajął przyjemniaczek.

Mijały cenne minuty, cwaniak się nie pokazał, a ja dotarłem do kasy. Za mną zrobiła się luka, bo koszyk blokował przejście, cwaniaka jak nie było, tak go nie ma, za jego wózkiem kolejka nieszczęśników. Panie, mówię do pierwszego w kolejce, przesuń się pan. Facet z butelką wody i mielonką grzecznie zrobił krok w bok, pozostali poszli w jego ślady, a ja sru, z całej siły pchnąłem po brzegi wypakowany wózek.

Jak wiadomo masa razy przyspieszenie czy jakoś tak i wózek pomknął z dużą prędkością we wskazanym kierunku, prawdopodobnie źle obliczyłem trajektorię, bo na końcu alejki wózek zjechał na prawo i trafił w regał z piwem. Po podłodze potoczyły się puszki trzech polskich króli: Lecha, Żywca i Specjala, a zza chipsów wyłonił się, wyraźnie oszołomiony, kulawy ochroniarz w błyszczącym granatowym uniformie. Nasze oczy się spotkały, szybko przekalkulowałem, że kulawy mnie przecież nie dogoni, ale widać, że nie za frajer dali mu tę oryginalną plakietkę dla ochroniarzy, bo od razu wezwał posiłki drogą radiową.

Z kantorka wyskoczył jego partner ze szklanym okiem, też w pełnym rynsztunku. Sytuacja zaczęła się robić niebezpieczna, chcą mnie oflankować, postanowiłem nie ryzykować i pokazałem palcem w kierunku regału z pieczywem i krzyknąłem: tam pobiegli! Po czym spokojnym, ale pewnym krokiem zacząłem oddalać się z miejsca zdarzenia jednocześnie rozsypując groch i rozlewając olej, w razie gdyby zdecydowali się rozpocząć za mną pościg.

Pościgu nie rozpoczęli, a cwaniaka jak nie było, tak go dalej nie ma.

fot.: Aljona83 / wikimedia commons

Napisz komentarz!

Comment

  • Related Content by Tag