piwnica

in Strażnicy południowej dzielnicy

Piwnica Uszatego

Zapach. Pierwsze co to zapach.  Zatęchły i wilgotny i taki… stary, ale jednak nie odpychający, raczej przyjemny,  jak zapach starych książek. Wyście pewnie myśleli, że ja jestem idiota na własną rękę co nic o świecie nie wie, nigdzie nie był, nic nie czytał i niczego się nie uczył, więc niby skąd mógłbym wiedzieć jak pachną stare książki. Ano stąd, że byłem u Docenta, co nimi pali w piecu i tam się nawąchałem,  a nawet sobie jedną wziąłem, ale nie wiem o czym, bo podłożyłem ją pod telewizor, który krzywo wyświetlał i już jest git. Teraz cała chałupa mi tą literaturą cuchnie, ale już się przyzwyczaiłem i nawet mi się to podoba. 

Ale do rzeczy, bo my tu gadu gadu, a w Wejherowie zwiad niemiecki wsiada na rowery. Zapach stęchlizny wydobywa się z piwnicy, piwnica należy do Uszatego, Uszaty nie należy do nikogo. Pachnie tam jeszcze węglem, który ponoć nie ma zapachu, a ten nasz ma, widocznie jumany pachnie inaczej.

Uszaty się niczym nie wyróżnia  – chodzi na wódkę do Włodka, na złomowiec do Mariusza  i po ogórki do Bogdana. Czasem da komuś po ryju, a czasem sam zbierze w pysk – morda nie szklanka, tak mawia. Tu jest pełno takich jak on – ura bura szef podwóra, a jak baba wnerwiona, to się boi wrócić do domu i słusznie, z babą nie wygrasz. Wtedy właśnie przydaje się piwnica, warsztat, garaż, działka, można też iść na ryby. 

Jak już się człowiek nawącha i oczy zdążą się przyzwyczaić do ciemności, można wejść do środka. W piwnicy u Uszatego po zapaleniu światła włącza się farelka i radio, pod ścianą rdzewieją regały magazynowe ze wszystkim co się może kiedyś przydać. Tradycyjnie pod oknem węgiel na zimę, po lewej zagroda na kartofle, po prawej niemiecki stół warsztatowy, który służył przynajmniej kilku pokoleniom, tak poorany jak twarz najstarszego człowieka na naszej ulicy, albo i bardziej. Na ścianie wisi kalendarz z Samantą Fox (Samanta w pozycji „o taka jestem”), którego wszyscy mu zazdroszczą, pod stołem leży telewizor marki Unimor, sterta pirackich kaset VHS, jakieś hantle, gazety i wciąż działający zestaw Unitra-Diora. Na posadzce używany parkiet i linoleum, które dostał od Januszka, żeby ciepło w stopy było. Jego żona mówi, że tak lubi kiedy on schodzi do piwnicy i pracuje, a tak naprawdę on schodzi na dół, odpala piłę stołową i śpi na fotelu albo rżnie z nami w karty. 

W piwnicy są jeszcze półki z wekami, które znikają w tajemniczych okolicznościach. Uszaty mówi, że on tego nie je, a właściwie ciągle donosi nowe od teściowej, a one zamiast przybywać to znikają, może to i lepiej bo się przynajmniej nie otrujesz. Tak na moje, jak Uszaty wychodzi z piwnicy, to przez okienko wchodzi Emanuel puszko-zgniot, nocuje na linoleum i przy okazji szabruje Uszatemu ogórki, buraki i paprykę w słoikach.

Był pomysł żeby zawiadomić dzielnicowego, ale wtedy by się wydało, że Uszaty ma prąd na lewo, a poza tym to by było nadawanie na psy, a więc niehonorowo. W końcu Uszaty wziął sprawy w swoje ręce i postanowił zrobić zasadzkę – udawał że wychodzi, ale wcale nie wyszedł, tylko schował się za rogiem. Siedział tak 3 godziny, niestety  nikogo nie udało mu się namierzyć, sądzę że uszy mu wystawały zza rogu i po prostu Emanuel się pokapował.

Za drugim razem Uszaty  schował się w zagrodzie na kartofle, ale znowu nikogo nie złapał, bo było niewygodnie i co chwile szeptał – szybciej kurwa, szybciej kurwa! Za trzecim razem udawał martwego i to może by się nawet udało, ale się spieszył na mecz i koniec końców był martwy raptem 15 minut.

W końcu dał za wygraną i pogodził się z tymi znikającymi słoikami, widocznie tak już musi być, ważne że nikt się nie połakomił na  jego kalendarz z Samanthą. Zresztą ja wam powiem, że jeżeli Emanuel tam śpi, ta ja mu się wcale nie dziwię. Tam jest naprawdę bardzo przytulnie i miło, piwo można wypić i nikt nie gada – lepiej jak w domu. Kiedyś Uszatemu zaproponowali zamianę mieszkania, nawet chcieli dopłacać, Uszaty się nie zgodził, bo gdzie on taką piwnicę znajdzie. Parę razy podbijali stawkę, żeby go zmiękczyć, ale Uszaty nie jest miękki –  Nie sprzeda i chuj.

fot. David Stillman / flikr

Napisz komentarz!

Comment