zaprawa

in Kolejny dzień i nadal nie jestem bogaty

Krem na nieśmiertelnosć

Znalazłem na parapecie krem na nieśmiertelność. Na etykiecie stoi, że on jest na noc – bardzo mnie ciekawi skąd ten krem wie, która jest godzina?

To nie wszystko, bo dalej pisze, że on jest lipidowy, do przeciwstawienia się surowości zimy, opatentowana formuła „rób jak uważasz”, ujędrniający gdzie trzeba i wyszczuplający co trzeba, hipoalergiczny, testowany dermatologicznie, leczy rany wszelakie, umożliwia wykonanie idealnie gładkich powierzchni, łatwo się szlifuje oraz jest plastyczny w obróbce i nie zatyka porów – pomyślałem, że to dobrze, że porów nie zatyka, bo nie ma nic gorszego jak zatkane pory.

Tylko tak się zastanawiam, dlaczego krem pojawił na moim parapecie i dlaczego akurat to ja go znalazłem? Ja rozumiem, że znalazłbym 50 złotych, niedojedzone frytki z maka albo stare paragony, ale krem na nieśmiertelność? A co ja mam z nim, za przeproszeniem, zrobić? Łożyska nasamarować ?

Na wszelki wypadek zwołałem zebranie samopomocy sąsiedzkiej, żeby z chłopami uradzić co z nim zrobić. Wszyscy oglądali, ale żodyn się nie odważył dotknąć, żodyn – wiadomo tam mogą być promile. Kumpel mówi, że on kiedyś miał takiego znajomego co raz takiego kremu dotknął, a potem przestał chodzić na piwo i na mecze i w ogóle to już go później nie widział, a tyle życia miał jeszcze przed sobą.

Doszliśmy do wniosku, że to znak nam dany i tylko czekać kiedy to wszystko dupnie.

Mężczyzno! Jeżeli na twoim parapecie znajduje się więcej niż 3 rzeczy, jeżeli pojawił się na nim krem albo (co gorsze) fluid, jeżeli zmieniasz codziennie gacie, jeżeli spędzasz weekendy w Ikei, to wiedz, że złe moce się sposobią i coś się niedobrego dzieje, już się zło tobą interesuje i wyciąga po ciebie swoje nakremowane macki… albo po prostu jesteś żonaty.

fot. Bidvine / flikr

Napisz komentarz!

Comment