konstruktywna krytyka

in Kolejny dzień i nadal nie jestem bogaty

Konstruktywna krytyka

Ostatnio firma wysłała mnie na szkolenie „jak postępować z ludźmi”, jeżeli mam być szczery, to muszę powiedzieć, że jestem sceptycznie nastawiony do takich wynalazków, zawsze czuję, że chcą mi zapchać głowę jakimiś pierdołami o żabach, a ja przecież czytałem Ojca Chrzestnego i wiem jak należy postępować z ludźmi.

Na szkoleniu dowiedziałem się, że „Weź się kurwa do roboty!”, to nie jest wcale motywacja, że powinienem zmienić nastawienie, zacząć akceptować siebie i opuścić strefę komfortu.

Przez dwa dni trenowaliśmy konstruktywną krytykę i tak mi się spodobało, że chciałem od razu to wprowadzić, ale chyba nie dość opuściłem tę strefę komfortu, bo z dwóch osób z pracy na których zastosowałem konstruktywną krytykę jedna się popłakała , a druga obraziła. Na szczęście już im zapowiedziałem, żeby się nie martwiły, tym razem im daruję, ale od jutra to już tylko konstruktywna krytyka, a teraz zapierdalamy!

Na szkoleniu powiedzieli, że takie rzeczy trzeba wprowadzać holistycznie, czyli że nie tylko w pracy mam używać tej konstruktywnej krytyki, ale także w domu, na dworze, w samochodzie i w kościele.

Długo nie musiałem czekać na okazję, pod żabką jakiś gość wyrwał mi komórkę i zaczął uciekać. Normalnie to bym za nim pobiegł, sprzedał mu dwa szybkie i ewentualnie zaciągnął do piwnicy przeprowadzić cały proces resocjalizacyjny moim nowym pogrzebaczem.

Nie tym razem tym razem, o nie, teraz tylko konstruktywna krytyka – krzyknąłem za nim, że rani moje uczucia. To faktycznie zadziałało, bo tak go to zdezorientowało, że nogi mu się poplątały, potknął się i sam sobie rozbił głupi ryj. Oczywiście od razu poleciałem mu szkolenie z konstruktywnej krytyki, coś tam szemrał pod nosem, ale go nie zrozumiałem, bo krew zalewała mu usta.

W konstruktywnej krytyce chodzi o to żeby komunikacje opierać na faktach, także teraz kilka razy dziennie jak jadę samochodem, otwieram okno i udzielam innym uczestnikom ruchu drogowego konstruktywnej krytyki, mówiąc jak chujowo jeżdżą. A potem polecam żeby sobie poczytali co to jest ta konstruktywna krytyka, jedyny minus jest taki, że teraz muszę wozić za sobą gaz, bo niektórzy to w ogóle nie chcą wyjść ze swojej strefy komfortu.

Także wiecie, jak się chce, to się wszystko uda – Wam też polecam, tylko trochę mi szkoda, że nie miałem o niej pojęcia zanim poszedłem na zakupy w poszukiwania nowego dziadrucha.

fot. welcome images / wikimedia commons

Napisz komentarz!

Comment