zero

in Nie wytrzymam bez narzekania

Zero szacunku dla kawy

Pracę zaczynam od kawy. W powietrzu unosi się cudowny aromat, kubki smakowe zacierają ręce na myśl o spotkaniu z boskim naparem, a ciało odpręża się przygotowując się na tą niezwykłą randkę. Przeciągam się jak tylko koty umieją się przeciągać i wtapiam w fotel ze skóry ekologicznej III kategorii kupiony na wyprzedaży. Patrzę na chmury za oknem i próbuję odróżnić cumulusy od cumulonimbusów albo odwrotnie – cumulonimbusy od cumulusów. Potem myślę o ofiarach tsunami, o ludziach stojących teraz w korkach i o Maryśce z trzeciego piętra, którą ktoś ukuł na imprezie firmowej i w ogóle jest przyjemnie i miło. Do kawki przygotowuję sobie świeże bułeczki z sezamem, masełko i miodzik z czarnym bzem i jest naprawdę fajnie i milusio i tak spokojnie i… zaraz przyjdą klienci i mi wszystko spierdolą. Po prostu ZERO SZACUNKU DLA KAWY! Co oni sobie myślą, że ja mam teraz tak wszystko rzucić?

fot.:smallcurio /flikr

Napisz komentarz!

Comment