kalesony

in Kolejny dzień i nadal nie jestem bogaty

Zima i dziwko-strachy

Kiedy na całej połaci śnieg, kiedy słupek rtęci na debecie i powietrze zamarza zanim jeszcze opuści płuca, wtedy ubieram kalesony, które wyznaczają mi pory roku – jak je zakładam, to znaczy, że jest zima. A żeby się jeszcze upewnić patrzę jak młodzi w letnich adidasach, krótkich skarpeciakach i spodniach do połowy łydki, telepią się jak wysłużona pralka na wirowaniu i zerkam czy mają już kostki sine jak stary kartofel czy jeszcze nie.

Oni zdaje się nie odkryli zalet kalesonów, które są przecież używane od pokoleń, znane przez naszych przodków jako „dziwko-strachy”, mimo że nie jest przecież łatwo przestraszyć dziwkę – znany jest tylko jeden przypadek pewnego Kubańczyka spod Mrągowa, któremu się to udało.


I tak sobie noszę dziwko-strachy przez poł roku, a potem przez pól roku nie noszę, tak jak mój ojciec i jego ojciec. Bo dla mnie już od dawna są tylko dwie pory roku
– zima i brak zimy. Jak byłem młody, jak dziecko w kolebce, to myślałem, że nosić kalesony to obciach, teraz kiedy jestem już dorosły i prawie tak samo głupi jak wtedy, dobrze wiem, że nie ma czegoś takiego jak obciach, no chyba że się jest artystą.

Napisz komentarz!

Comment