fahrenheit 451

in Strażnicy południowej dzielnicy

„Docent” co książki lubi

Bardzo lubię książki, dobrze się palą. Najpierw układam dwa stosy, na jednym siadam, bo stołek spaliłem zeszłej zimy, a z drugiego dorzucam do pieca. Już tyle książek spaliłem, że jestem autorytetem w tej dziedzinie. Tutaj na naszej ulicy to na mnie Docent wołają, wszystko przez te książki, a paliłem już wszystkie, takie dla chłopów i takie dla babów, nawet takie po angielsku i tą, tę literaturę… ta się dopiero pali, a już najlepiej to się pali poezja. W ogóle ta cała poezja to straszne marnotrawstwo, cała kartka biała i tylko kilka wyrazów szrajbniętne, ale jara się jak każda inna.

Podczas tego palenia, to zawsze sobie coś pooglądam jak są obrazki, albo poczytam jak nie ma. Najbardziej to mi się podobała Zbrodniarz i Kara, to o studencie co pożyczył pieniądze od takiej starej i się zastanawia czy oddać, głupi by był jakby oddał. A student to wiadomo wyższa klasa i inteligent, chociaż teraz te studenty to takie mądro-głupie. One niby wszystko potrafią i wszystko umią, a nie wiedzą czemu w piecu raz jest cug a raz nie ma. A to przecież proste, jak masz kłótliwą babę, to cugu nie ma i nic się z tym nie da zrobić.

Fajna jeszcze była ta książka o Szerloku Holmsie, to jest taki detektyw, zupełnie jak nasz dzielnicowy, tylko się inaczej nazywa. Jak jest jakieś morderstwo, to Holmes prowadzi dochodzenie i wszyscy się zastanawiają czy Holmes się skapnie kto zabił czy nie, ale on zawsze się skapnie, tak jak nasz dzielnicowy, tylko że u nas nie ma morderstw. Za to są problemy z książkami w bibliotece, to znaczy, problem polega na tym, że ich tam nie ma, ale ja nic o tym nie wiem…

fot. kadr z filmu Fahrenheit 451

Napisz komentarz!

Comment