bieg przez plotki

in Kolejny dzień i nadal nie jestem bogaty

Cudowne ozdrowienie czyli sylwester

Co to za sylwester jak nie ma ofiar?

1 stycznia pod klatką, u nas na ulicy, znaleźli mojego sąsiada Grześka w pozycji na „były kiedyś kobry”, względnie na „nie takie rzeczy się ze szwagrem robiło”, Roman sugerował, że to możne jeszcze być „ja nie skoczę?” lub „potrzymaj mi piwo” – może i tak było.

Tak na moje, Grzesiek by wszedł na to pierwsze piętro, tylko poddał się na myśl o walce z domofonem i w rezultanie trzech chłopa musiało go wnosić na piętro. Złamali mu przy tym dwa żebra i rekę, bo się stawiał, że nie będzie nigdzie włazić, że to nie jego dom i tak dalej i tak dalej. Rano się okazało, że miał trochę racji – dom był jego, tylko klatka nie ta, ale w sumie nie wyszedł na tym źle – rano podali mu jajecznicę i kawę.

Grzesiek trochę narzekał, że nie może ruszać palcami u nóg i ciężko mu oddychać, ale poza tym, to wszystko było w porządku. Wtedy gospodarz domu powiedział mu, że sporo pan już z moją córką spał, to musi się pan z nią ożenić, na co jego żona powiedziała, że przecież ty nie masz córki stary durniu. Stary dureń się zamyślił i w końcu wybełkotał:

-to w końcu z kim spał Grzesiek? Bo już byli z Grześkiem po imieniu.

Wtedy nastąpiło cudowne ozdrowienie i się nagle okazało, że Grzesiek odzyskał czucie w nogach i… tyle go widzieli.

fot.:pixabay

Napisz komentarz!

Comment