chrzest

in Strażnicy południowej dzielnicy

Chrzciny u Uszatego

U Uszatego były chrzciny, oczywiście byliśmy wszyscy, bo jak święto, to święto, nie ma że tęgu-śmęgu. W sumie to Uszaty nas nie zaprosił, ale całe te chrzciny zrobił w barze u Włodka więc i tak byliśmy tak jakby zaproszeni. Swojemu młodemu dał na imię Alan, miało być Aladyn, ale jego stara się nie zgodziła. Przy okazji się okazało, że Uszaty nie ma na imię Uszaty tylko Ariel po swoim dziadku.

Ariel za cholerę nie chciał powiedzieć jak się ten dziadek nazywał, ale trzeba przyznać, że Uszaty to jednak ma fantazję do imion, nie to co my, bo my to mamy takie pospolite te imiona. Na szczęście ma się ten łeb nie od parady, po drugiej flaszce żeśmy z Romanem wymyślili, że od teraz on będzie Denis, a ja będę Brajan, tylko Januszek zostanie Januszkiem, bo jemu to i tak spływa obojętnym cosinusem fi.

No, ale szczęście długo nie trwało, bo Denis powiedział, że mu się Denis źle rymuje i że chce być Brajanem, no to ja mu powiedziałem, że nie ma mowy, bo Brajan może być tylko jeden, to on mi mówi, że pierdoli i dał Januszkowi w ryja, po co się głupi wcina między wódkę a zakąskę.

A wódka u Uszatego była dobra, zakąska też.

fot. Kamil.adamus / wikimedia commons

Napisz komentarz!

Comment